AI zamiast terapeuty: co mówią badania

holisens.pl 2 dni temu

Jest 1:40 w nocy. Nie śpisz od godziny, w głowie chodzi ta sama myśl w kółko, a napisanie do kogokolwiek o tej porze wydaje się nadużyciem cudzej cierpliwości. Otwierasz czat ze sztuczną inteligencją i wpisujesz: „chyba sobie nie radzę”.

Odpowiedź przychodzi w trzy sekundy. Jest ciepła, uważna, bez cienia oceny. Nie trzeba się tłumaczyć, czekać do wtorku ani płacić dwustu pięćdziesięciu złotych.

Nietrudno zrozumieć, dlaczego tylu ludzi tam trafia.

Skala jest już duża

Z danych Mediapanel PBI/Gemius wynika, iż z ChatGPT korzysta mniej więcej co trzeci internauta w Polsce, a to tylko jeden z wielu dostępnych chatbotów. Część tych rozmów dotyczy spraw całkiem osobistych, o czym mówią i serwisy branżowe, i sami terapeuci. Wiosną 2025 roku przebadano 385 polskich psychoterapeutów i psychologów: co trzeci rozważał wykorzystanie narzędzi AI we własnej pracy, a ponad połowa uznała je za potencjalnie wartościowe wsparcie procesu terapeutycznego.

Ci sami terapeuci zauważyli jednak coś jeszcze. U niektórych pacjentów spadła chęć do kontaktów z ludźmi, bo relacja z chatbotem okazała się po prostu łatwiejsza.

Dlaczego rozmowa z maszyną w ogóle przynosi ulgę

Odpowiedź na to pytanie znamy od sześćdziesięciu lat i jest starsza niż cała dzisiejsza sztuczna inteligencja.

W latach sześćdziesiątych informatyk z MIT napisał prosty program o nazwie ELIZA. Nie rozumiał on ani słowa: wyłapywał fragmenty zdania użytkownika i odbijał je w formie pytania, naśladując styl terapeuty. Efekt zaskoczył samego autora. Ludzie zwierzali się programowi z rzeczy, o których nie mówili bliskim, przypisywali mu troskę i zrozumienie, a niektórzy prosili o zostawienie ich z nim sam na sam. Zjawisko nazwano potem efektem ELIZY.

Wniosek jest niewygodny, ale ważny: poczucie bycia zrozumianym potrafi powstać bez żadnego zrozumienia po drugiej stronie. Dzisiejsze modele językowe są od ELIZY nieporównanie sprawniejsze, więc i to wrażenie jest znacznie silniejsze.

Do tego dochodzą rzeczy całkiem prozaiczne. Chatbot jest dostępny o każdej porze, nic nie kosztuje, nie robi miny, nie mówi „a nie mówiłem” i nie trzeba się przed nim wstydzić. Kolejki do publicznej opieki psychiatrycznej liczy się w miesiącach, a prywatna wizyta dla wielu osób jest realnym wydatkiem. Ludzie nie wybierają algorytmu dlatego, iż jest lepszy od człowieka. Wybierają go, bo jest pod ręką.

Badania nie mówią, iż to bzdura

W marcu 2025 roku ukazały się wyniki pierwszego porządnego badania klinicznego chatbota terapeutycznego opartego na generatywnej sztucznej inteligencji. Narzędzie nazywa się Therabot i powstało na amerykańskim uniwersytecie Dartmouth. Wzięło w nim udział 210 osób z depresją, zaburzeniami lękowymi albo wysokim ryzykiem zaburzeń odżywiania, a wyniki porównano z grupą, która z takiej pomocy nie korzystała. Po ośmiu tygodniach objawy depresji spadły średnio o 51 procent, lęku o 31 procent, a zaburzeń odżywiania o 19 procent. Uczestnicy deklarowali przy tym poziom zaufania porównywalny z tym, jaki mieli wobec żywych specjalistów.

To poważny wynik i nie ma sensu udawać, iż jest inaczej.

Jest tylko jedno zastrzeżenie, za to spore. Therabot to nadzorowany prototyp badawczy, trenowany wyłącznie do tego zadania, testowany w kontrolowanych warunkach i niedostępny publicznie. Nie jest tym samym co powszechne chatboty ani losowa aplikacja z „terapeutą” w nazwie. Przenoszenie tych wyników na czat, w którym siedzisz o pierwszej w nocy, to nadużycie.

Czego ekran nie zrobi, choćby był genialny

Tu dochodzimy do rzeczy, o której w dyskusjach o sztucznej inteligencji mówi się najmniej, a która jest chyba najważniejsza.

Człowiek jest gatunkiem stadnym i nasz układ nerwowy nie uspokaja się w próżni. Uspokaja się przy innym układzie nerwowym. Nazywa się to koregulacją i nie jest to metafora ani poetycki dodatek do terapii, tylko mierzalne zjawisko fizjologiczne.

Pokazał to głośny eksperyment amerykańskich neurobiologów. Zamężne kobiety leżały w skanerze rezonansu magnetycznego, spodziewając się nieprzyjemnego impulsu elektrycznego. Kiedy trzymały za rękę męża, aktywność obszarów mózgu odpowiadających za reakcję na zagrożenie wyraźnie spadała. Kiedy trzymały rękę obcego mężczyzny, efekt też się pojawiał, ale słabszy. A im lepsza była jakość ich małżeństwa, tym mocniej mózg się wyciszał.

Ten ostatni szczegół jest ważniejszy, niż się wydaje. Nie uspokajał sam dotyk. Uspokajało to, czyja to była ręka.

Mechanizm opisuje teoria poliwagalna Stephena Porgesa: ton głosu, wyraz twarzy, rytm oddechu i spojrzenie drugiej osoby to sygnały, które nasz układ nerwowy czyta poniżej progu świadomości i na tej podstawie rozstrzyga, czy jest bezpiecznie.

W tym miejscu nasuwa się oczywisty zarzut. Skoro chodzi o głos i twarz, to przecież za chwilę będziemy je mieli. Awatary mówią już płynnie, mrugają, robią pauzy w zdaniach i za rok czy dwa będą wyglądać lepiej niż połowa rozmówców na wideokonferencji.

Rzecz w tym, iż koregulacja nie jest sygnałem, który odbierasz. Jest pętlą między dwoma układami nerwowymi. Terapeuta siedzący naprzeciwko również reaguje na ciebie: jego oddech, tętno i napięcie mięśni zmieniają się w odpowiedzi na to, co przynosisz, a badania nad tym, co dzieje się w gabinecie, pokazują, iż reakcje fizjologiczne pacjenta i terapeuty potrafią się do siebie dostrajać. Ty wpływasz na niego, on na ciebie, i dopiero z tego robi się regulacja.

Awatar wygeneruje troskę o dowolnym natężeniu. Nie ma jednak żadnego stanu, który mógłbyś zmienić. Po drugiej stronie nie ma nikogo, na kogo twoje słowa robiłyby wrażenie.

Bessel van der Kolk, autor „Strachu ucieleśnionego”, stawia sprawę prościej: ludzie zdrowieją w relacjach, nie w izolacji.

Czy ta relacja jest w ogóle prawdziwa

To pytanie trzeba zadać wprost, bo ulga bywa autentyczna, a relacja mimo to nie istnieje.

Rozmowa z chatbotem jest jednostronna. Ty go pamiętasz, on ciebie nie. Nic, co powiesz, nie zmieni jego dnia, nie zostanie z nim na wieczór, nie sprawi, iż o tobie pomyśli. Nie możesz go zawieść ani ucieszyć, bo nie ma czego zawieść. Jesteś w tej relacji sam, tylko bardzo dobrze obsłużony.

To ma konsekwencję, która dotyka sedna wstydu. Wstyd nie znika dlatego, iż powiedziałeś coś na głos. Znika dlatego, iż powiedziałeś to komuś, kto mógł cię ocenić i tego nie zrobił. Maszyna nie ma tej możliwości. Nie może cię odrzucić, więc jej akceptacja nic nie kosztuje i niczego nie rozstrzyga. Możesz wyznać chatbotowi rzecz najgorszą z możliwych i wstać od telefonu z poczuciem, iż nikt tego nie usłyszał. Bo nikt nie usłyszał.

Prawdziwa relacja ma jeszcze jedną cechę, której algorytm nie oferuje: można w niej zgrzytnąć i to naprawić. Można się na terapeutę wkurzyć, spóźnić, zamilknąć na całą sesję, powiedzieć coś przykrego, a potem to razem odbudować. Ta sekwencja, zerwanie i naprawa, należy do lepiej opisanych mechanizmów leczących w psychoterapii. Z chatbotem nie ma czego naprawiać, bo nic się nie zepsuło. Wystarczy zamknąć okno.

Jest wreszcie różnica interesów, o której łatwo zapomnieć. Terapeuta odnosi sukces wtedy, kiedy przestajesz go potrzebować. Aplikacja odnosi sukces wtedy, kiedy wracasz. To nie jest zarzut wobec konkretnej firmy, tylko opis tego, jak działają produkty utrzymujące uwagę.

Polscy terapeuci opisują już ten efekt u swoich pacjentów: część z nich straciła chęć do kontaktów z ludźmi, bo relacja z chatbotem okazała się łatwiejsza. Trudno o lepszą ilustrację. Narzędzie, po które sięgamy z powodu samotności, potrafi tę samotność pogłębić, bo uśmierza jej objaw, nie ruszając przyczyny.

Jest jeszcze coś, o czym mało kto myśli, a co ma znaczenie zwłaszcza przy depresji. Wizyta u specjalisty wymaga wyjścia z domu. Trzeba się ubrać, dojechać, spotkać z człowiekiem, wrócić. Dla kogoś, kto od tygodni nie robi nic poza pracą i leżeniem, sam ten ciąg czynności działa leczniczo, bo jest w istocie aktywacją behawioralną, jedną z najlepiej przebadanych metod pracy z depresją. Chatbot zostawia cię dokładnie tam, gdzie byłeś. W łóżku, z telefonem, o pierwszej w nocy.

Znaczenie relacji widać też w twardych danych o skuteczności leczenia. Analizy tak zwanych czynników wspólnych, omawiane między innymi w polskim kwartalniku „Psychoterapia”, pokazują, iż jakość więzi między pacjentem a terapeutą przewiduje efekt terapii równie dobrze, a często lepiej niż konkretna metoda pracy. To nie technika leczy najmocniej. To spotkanie.

Gdzie to zawodzi

Modele językowe są trenowane tak, żeby rozmowa była przyjemna, a użytkownik zadowolony. Terapia bywa dokładnie odwrotna. Dobry terapeuta czasem powie ci rzecz, której nie chcesz usłyszeć, zauważy sprzeczność między tym, co mówisz, a tym, jak wyglądasz, i wróci do wątku sprzed dwóch miesięcy, bo pamięta twoje życie, a nie tylko bieżącą rozmowę. Chatbot przytaknie, dowartościuje i podsunie ćwiczenie oddechowe.

Przy gorszym dniu to nieszkodliwe. Przy narastającej depresji, zaburzeniach odżywiania albo myśleniu, które oddala się od rzeczywistości, potrafi utwierdzić w czymś, co powinno zostać podważone.

Druga sprawa to kryzys. Człowiek w gabinecie widzi, iż pacjent siedzi inaczej niż zwykle, słyszy zmianę w głosie i wie, kiedy przerwać plan sesji i zapytać wprost o myśli samobójcze. Chatbot wyłapie wyłącznie to, co napiszesz dosłownie. Nikt też za tę rozmowę nie odpowiada: nie ma superwizji, tajemnicy zawodowej ani izby, do której można się poskarżyć.

Przy dzieciach to szczególnie zła zamiana

Dorosły, który rozmawia z chatbotem, ma za sobą lata treningu w byciu z ludźmi. Dziecko dopiero ten trening przechodzi i tu stawka jest zupełnie inna.

Nikt nie rodzi się z umiejętnością uspokajania samego siebie. Uczymy się jej w jeden sposób: będąc uspokajanym przez kogoś. Niemowlę, które płacze i zostaje wzięte na ręce, dostaje z zewnątrz regulację, której samo jeszcze nie potrafi wytworzyć, a po tysiącach takich powtórzeń zaczyna umieć to samodzielnie. Zdolność radzenia sobie z emocjami nie jest cechą wrodzoną, tylko czymś, co przenika do nas z relacji. Ekran nie ma czego przekazać, bo sam nie ma stanu.

Do tego dochodzi rzecz jeszcze bardziej praktyczna. Relacje z rówieśnikami są trudne. Trzeba w nich znieść, iż ktoś ma inne zdanie, poczekać na swoją kolej, odczytać z czyjejś miny, iż się przesadziło, pogodzić się po kłótni, przyjąć odmowę. Tych umiejętności nabywa się wyłącznie przez tarcie z drugim człowiekiem. Chatbot nie stawia granic, nie obraża się, nie ma gorszego dnia i zawsze przyzna rację. Dziecko, które wybiera taką rozmowę zamiast trudniejszej rozmowy z kolegą, nie ćwiczy niczego poza rozmawianiem z chatbotem.

Nastolatek jest w dodatku w wieku, w którym potwierdzenie od innych waży najwięcej, a zdolność rozpoznania, iż po drugiej stronie stoi algorytm zoptymalizowany pod przyjemność rozmowy, jest najmniejsza. Nie chodzi o naiwność, tylko o to, iż narzędzie jest w tym naprawdę dobre.

To nie są rozważania teoretyczne. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne powołało się na sprawy sądowe dotyczące nieletnich, którzy szukali u chatbotów pomocy psychologicznej, a w jednej z nich chłopiec odebrał sobie życie. Character.AI, jedna z popularniejszych platform z wirtualnymi towarzyszami, od listopada 2025 roku całkowicie zablokowała rozmowy osobom poniżej osiemnastego roku życia. Firmy technologiczne rzadko odcinają się od użytkowników bez powodu.

Jeśli twoje dziecko spędza wieczory na rozmowach z „przyjacielem” z aplikacji, zakaz z marszu zwykle nic nie da. Więcej powie ci pytanie, czego ono tam adekwatnie szuka. jeżeli odpowiedź brzmi „kogoś, kto mnie wysłucha i się nie wścieknie”, to jest informacja o tym, co dzieje się w domu i wśród rówieśników, a nie o technologii. O ustawianiu granic z ekranem piszemy w tekście o tym, jak poukładać sprawę telefonu z dzieckiem i nastolatkiem, a o sygnałach ostrzegawczych w poradniku o zdrowiu psychicznym nastolatków.

W Illinois już tego zakazali

W sierpniu 2025 roku Illinois jako pierwszy stan zakazał oferowania terapii przez sztuczną inteligencję bez udziału licencjonowanego specjalisty, z karami do 10 tysięcy dolarów. Licencjonowani klinicyści mogą przez cały czas używać AI do zadań pomocniczych, aplikacje wellness działają dalej, ale chatbot nie może być twoim terapeutą.

Powodem były opisane wyżej szkody wśród nieletnich oraz to, iż po stronie dostawcy takiej „terapii” nie stoi nikt, kto ponosiłby za nią odpowiedzialność. Podobne prace legislacyjne realizowane są w kolejnych stanach, a w Europie temat dopiero się zaczyna.

Jak z tego korzystać, żeby sobie nie zaszkodzić

Sztuczna inteligencja bywa naprawdę użyteczna: kiedy chcesz uporządkować myśli przed wizytą, przypomnieć sobie technikę oddechową o trzeciej nad ranem, poćwiczyć trudną rozmowę albo sprawdzić, czym różni się psycholog od psychiatry. To wsparcie między spotkaniami z człowiekiem, nie zamiast nich.

Kilka granic, których lepiej nie przekraczać:

  • nie proś AI o diagnozę ani o ocenę, czy „to już depresja”,
  • nie konsultuj z nią leków, dawek ani odstawiania,
  • nie rób z niej jedynego miejsca, w którym mówisz, co naprawdę czujesz,
  • jeśli w rozmowie pojawia się temat odebrania sobie życia, zamknij czat i zadzwoń pod 116 123 (całodobowa linia wsparcia dla dorosłych) albo 112. Dla dzieci i młodzieży działa 116 111.

Jeżeli rozmowy z chatbotem stały się twoim głównym sposobem radzenia sobie, to samo w sobie jest sygnałem, iż sprawa urosła. Wtedy dobrym krokiem jest konsultacja u psychologa, która pozwoli ocenić, z czym się adekwatnie mierzysz, albo od razu psychoterapia. Gdy potrzebna jest ocena farmakologiczna, zostaje wizyta u psychiatry. Ceny znajdziesz w cenniku.

Najczęstsze pytania

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić psychoterapię?

Nie. Może wesprzeć cię między sesjami, pomóc nazwać emocje i przypomnieć technikę, ale nie prowadzi procesu terapeutycznego, nie ponosi odpowiedzialności i nie rozpozna, kiedy sprawy idą w złą stronę.

Dlaczego rozmowa z chatbotem daje taką ulgę?

Bo poczucie bycia wysłuchanym powstaje w tobie, a nie w programie. Pokazał to już efekt ELIZY w latach sześćdziesiątych, kiedy ludzie zwierzali się prymitywnemu programowi i przypisywali mu zrozumienie, którego nie miał. Ulga jest prawdziwa, tylko jej źródło jest inne, niż się wydaje.

Skoro badanie Therabota wyszło tak dobrze, to o co chodzi?

Therabot był budowany wyłącznie do celów terapeutycznych, nadzorowany przez klinicystów i testowany w warunkach badawczych. Nie jest publicznie dostępny i nie jest tym samym narzędziem co powszechne chatboty. Wynik mówi o potencjale technologii, nie o tym, iż dzisiejszy czat zastępuje terapeutę.

Czym jest koregulacja?

To wzajemne wpływanie na swój stan pobudzenia przez dwie obecne przy sobie osoby. Twój układ nerwowy odczytuje ton głosu, mimikę i rytm oddechu drugiego człowieka i na tej podstawie obniża albo podnosi poziom czujności. najważniejsze jest słowo „wzajemne”: ty też zmieniasz stan tej drugiej osoby. Z algorytmem ta wymiana nie zachodzi w żadną stronę.

Czy to bezpieczne dla nastolatka?

Tu ostrożność powinna być największa. Amerykańskie procesy sądowe i decyzja Character.AI o zablokowaniu dostępu nieletnim wzięły się z realnych szkód. Dziecko dopiero uczy się regulować emocje w kontakcie z ludźmi i rozmowa z maszyną tego treningu nie zastąpi.

Czy AI zna moje dane?

Rozmowa z chatbotem nie jest objęta tajemnicą zawodową ani przepisami o dokumentacji medycznej. To, co wpiszesz, trafia na serwery firmy technologicznej na jej warunkach.

Czy terapeuci używają AI?

Coraz częściej, choć do zadań pomocniczych: notatek, materiałów psychoedukacyjnych, organizacji pracy. W polskim badaniu z 2025 roku co trzeci terapeuta rozważał takie użycie. To co innego niż powierzanie sztucznej inteligencji samej terapii.

Od czego zacząć, jeżeli rozmowy z AI już mi nie wystarczają?

Od jednej konsultacji z człowiekiem. Możesz przyjść z gotową listą tego, co ustaliłeś sam ze sobą w tych rozmowach. To dobry materiał na start.


Źródła

Książki
Stephen W. Porges, Teoria poliwagalna. Neurofizjologiczne podstawy emocji, przywiązania, komunikacji i autoregulacji, przeł. Aleksander Gomola, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
Stephen W. Porges, Teoria poliwagalna. Przewodnik, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
Bessel van der Kolk, Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa.
Joseph Weizenbaum, Computer Power and Human Reason, W. H. Freeman, San Francisco (książka twórcy programu ELIZA).

Publikacje naukowe
J. A. Coan, H. S. Schaefer, R. J. Davidson, „Lending a Hand: Social Regulation of the Neural Response to Threat”, Psychological Science 2006, t. 17, nr 12, s. 1032–1039 (badanie o trzymaniu za rękę i reakcji mózgu na zagrożenie).
„Randomized Trial of a Generative AI Chatbot for Mental Health Treatment”, NEJM AI 2025 (badanie Therabot, Dartmouth).
„Relacja terapeutyczna: co na nią wpływa i jak ona wpływa na proces psychoterapii”, kwartalnik Psychoterapia, Polskie Towarzystwo Psychiatryczne.

Źródła internetowe
„Wolą chata GPT od psychoterapeuty. Trend dociera do Polski, eksperci zaniepokojeni”, Rynek Zdrowia.
„Terapia z użyciem chatbota AI. Czy ChatGPT może prowadzić terapię?”, TVN24 Zdrowie.
„Monitorowanie współpracy psychoterapeutycznej”, Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.
Komunikat o ustawie HB 1806 zakazującej terapii AI, Illinois Department of Financial and Professional Regulation.
Komunikat o wynikach badania Therabot, Dartmouth College.

Zdjęcia: Kai Cheng, Rodion Kutsaiev, Akshar Dave, Paul Arky, willy wo / Unsplash.

Idź do oryginalnego materiału