- Większość tych nieprawidłowości dotyczy jednego lekarza - powiedział Rafał Trzaskowski podczas konferencji prasowej dotyczącej audytu m.in. w Szpitalu Południowym. Prezydent Warszawy poinformował o nieprawidłowościach w placówkach ochrony zdrowia w stolicy. - Ja nikogo nie oskarżam, ani nie skazuję, natomiast pokazuję jasno, co ten audyt pokazał - dodał.
Afera w Szpitalu Południowym, Trzaskowski przekazał nowe informacje. "Pokazuję jasno"

Prezydent Warszawy poinformował, że zakończył się audyt dotyczący funkcjonowania warszawskich szpitali, w tym Szpitala Południowego, wokół którego wybuchła największa afera.
Afera w Szpitalu Południowym. Trzaskowski: Jest realne ryzyko
Rafał Trzaskowski mówił m.in. o sytuacji Dawida Kacprzyka, lekarza podczas specjalizacji, który według dokumentacji zarabiał "więcej niż zarabiali doświadczeni specjaliści", a jego stawka systematycznie rosła, mimo wykonywania tych samych obowiązków.
- Szpital przez półtora roku płacił za funkcję, której formalnie nie było w strukturze i nikt nie spisał, za co dokładnie te pieniądze były wypłacane - mówił Trzaskowski zaznaczając, iż w strukturze szpitala nie było funkcji koordynatora SOR-u, a jedynie lekarza prowadzącego.
ZOBACZ: Ciała rozkładały się w chłodni? Rząd reaguje ws. szpitala na Banacha
Mówiąc o nieprawidłowościach wokół Kacprzyka prezydent stolicy wskazał też m.in. na zerwanie przez lekarza umowy bez uprzedzenia, a następnie podpisanie ze szpitalem nowej umowy na lepszych dla medyka warunkach.
Kacprzyk miał też podpisaną oddzielną umowę z placówką "na 10 tysięcy miesięcznie na czynności, które częściowo pokrywały się z jego dyżurami".
- Jest realne ryzyko, iż za to samo płacono dwa razy - dodał Trzaskowski. Polityk ogłosił też, iż wynagrodzenia dla medyków były wypłacane "na podstawie grafików i oświadczeń, czyli na słowo", mimo posiadania przez szpital elektronicznego rejestru wejść i wyjść.
Nieprawidłowości w ochronie zdrowia. Wyniki audytu w Warszawie
Odnosząc się do innych wykrytych nieprawidłowości, Rafał Trzaskowski wskazał na "dyżury po 48, 60, 72 godziny bez przerwy".
- Rekord w Szpitalu Południowym został odnotowany na 110 godzin, prawie 5 dób. Jeden lekarz przepracował średnio ponad 400 godzin miesięcznie i też długie dyżury zdarzały się w pozostałych szpitalach. I to nie jest wina jednego szpitala czy jednego miasta, tylko to jest po prostu luka w systemie, która w tej chwili przez rząd jest naprawiana - zapewnił.
Podczas wystąpienia włodarz stolicy mówił także o sytuacjach, którymi zajmuje lub powinna się zająć prokuratura, wskazując m.in. na przypadki, gdy lekarz według dokumentacji był w dwóch miejscach jednocześnie.
ZOBACZ: Afera w Szpitalu Południowym. Była prezes ujawnia nowe informacje
- Ponadto odnotowano przypadki zatwierdzenia przez lekarza własnych dokumentów rozliczeniowych przy uprawnieniach w systemie informatycznym, pozwalających mu edytować grafiki będących podstawą jego własnych rozliczeń. A gdy sprawa wyszła na jaw, osoba ta złożyła 33 korekty rachunków na ponad pół miliona złotych - wyliczał Trzaskowski.
Prezydent Warszawy zadeklarował, iż w sprawie afer w szpitalach nie będzie "żadnej taryfy ulgowej dla kogokolwiek".
- Audyt opisuje nieprawidłowości w dokumentach, natomiast nie przesądza oczywiście niczyjej winy. Od tego jest prokuratura i sąd. Ja nikogo nie oskarżam, ani nie skazuję, natomiast oczywiście pokazuję jasno, co ten audyt pokazał - zapewnił.















