Formalne zawieszenie, nieformalni pacjenci
Szpital w Miastku na Pomorzu znalazł się w centrum uwagi w lipcu tego roku. Wszystko za sprawą spółki Spine. Wirtualna Polska donosiła wówczas, iż neurochirurdzy tej spółki wystawiali rachunki sięgające choćby 300 tys. zł za jeden dzień pracy lekarza. Specjaliści wykonywali w kilku niewielkich szpitalach powiatowych i miejskich krótkie procedury związane z leczeniem dolegliwości kręgosłupa. Problem polegał na tym, iż placówki rozliczały te zabiegi jako znacznie droższe świadczenia, wymagające pełnej hospitalizacji, mimo iż pacjenci w rzeczywistości nie spędzali w szpitalu ani jednego dnia.
Lekarze otrzymywali aż 65 proc. wartości wycenianego świadczenia. W efekcie spółka mogła osiągać przychody sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych w ciągu zaledwie godziny. Sprawą zainteresowały się prokuratura, Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz Narodowy Fundusz Zdrowia. Po naszych publikacjach NFZ zakończył kontrolę i nałożył na szpital w Miastku karę w wysokości 13,2 mln zł.
Oddział chirurgii w Miastku w latach 2024–2025 aż dziesięciokrotnie zawieszał działalność z powodu braków kadrowych. Formalnie nie mógł wówczas przyjmować pacjentów ani wykonywać zabiegów, ale w praktyce z jego zaplecza korzystali lekarze ze spółki Spine, operujący pacjentów przyjeżdżających z całej Polski.
Sprawę ewentualnego wyłudzenia środków i fałszowania dokumentacji badają w tej chwili CBA i prokuratura.
Bez wiedzy NFZ
Dokumenty, do których dotarła redakcja Wirtualnej Polski, wskazują, iż terminy zawieszenia oddziału pokrywały się z dniami, w których lekarze ze Spine wykonywali tam zabiegi. Przykładowo, mimo zawieszenia oddziału od 5 do 30 kwietnia 2024 r., w tym okresie przeprowadzono łącznie 87 zabiegów, m.in. 28 w 12 kwietnia i po 26 w dniach 25 i 26 kwietnia.
W całym 2024 r. podczas formalnego zawieszenia oddziału wykonano 458 zabiegów. Co więcej, szpital rozliczał je jako pełne hospitalizacje, choć pacjenci po zabiegach wracali do domów. NFZ, który za te świadczenia płacił, nie zareagował choćby wtedy, gdy w niektóre dni wykazywano czterokrotnie więcej hospitalizacji, niż wynosiła liczba dostępnych łóżek.
W czasie zawieszenia oddziału lokalni pacjenci nie mogli być tam przyjmowani. Tymczasem, jak wynika z analizy dokumentacji przez konsultanta wojewódzkiego, pacjentów na zabiegi kierowali bezpośrednio neurochirurdzy ze Spine. Większość przyjeżdżała spoza Miastka i okolic, często z odległych części Polski. Co więcej, w mieście nie działała poradnia neurochirurgiczna, która mogłaby kwalifikować ich do zabiegów, a pacjenci Spine otrzymywali świadczenia w szpitalu niemal natychmiast.
Szpital do likwidacji
Dziś oficjalnie wiadomo już, iż Szpital w Miastku przestał działać z powodu braków kadrowych i narastającego zadłużenia, które przekracza 40 mln zł. Problemy finansowe i niedobór lekarzy doprowadziły do stopniowego zamykania kolejnych oddziałów. 17 lipca wstrzymano działalność chirurgii i intensywnej terapii, a od 1 sierpnia także interny, bloku operacyjnego oraz pracowni diagnostycznych, m.in. RTG i tomografii komputerowej.
Pacjenci wymagający leczenia szpitalnego są kierowani do placówek w Bytowie, Kościerzynie, Chojnicach, Słupsku i Człuchowie. Najbliższy szpital znajduje się około 43 km od Miastka. W mieście przez cały czas działają dwa zespoły ratownictwa medycznego, a mieszkańcy mogą odbierać dokumentację medyczną w zamkniętej placówce.
Szpital ma 14 dni od 29 lipca na odwołanie się od wyników kontroli NFZ. Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk wykluczył natomiast możliwość przejęcia zadłużenia przez samorząd województwa lub szpital w Słupsku.













