„Dlaczego ktoś miałby stracić pracę?” – pytała Jolanta Sobierańska-Grenda, minister zdrowia. To odpowiedź na pytanie o to, kto straci pracę w wyniku afery Szpitala Południowego.
Dzisiejsza konferencja w Ministerstwie Zdrowia to pierwsza wypowiedź minister zdrowia na temat, którym Polska żyje od tygodnia. Jolanta Sobierańska-Grenda zjawiła się w towarzystwie prezesa NFZ Filipa Nowaka, Daniela Rutkowskiego, prezesa AOTiM, prof. Jerzy Roberta Ładnego, konsultanta krajowego ratownictwa medycznego oraz byłego dyrektora departamentu kontroli a w tej chwili dyrektora generalnego resortu. Wszyscy mówili mniej więcej to samo do powiedzenia – „Żadnych sygnałów, nikt nie zgłaszał nieprawidłowości w Szpitalu Południowym”.
“Moje doświadczenie mówi, iż wszystko co możemy wyrokować i wyciągać konsekwencje wymaga spokoju i oceny ekspertów i autorytetów. Państwo zareagowało w sposób natychmiastowy. Pierwszą kontrolę 15 czerwca zlecił prezes NFZ, a minister zdrowia w zlecił kontrolę 23 czerwca” – mówiła minister Sobierańska-Grenda. „Kontrolę zaczęliśmy od razu po doniesieniach medialnych” – uzupełnił prezes Filip Nowak. Jednak gwałtownie dodawał, iż ze względu na tajemnicę kontroli nie może podać jej wyników, a także – „W Polsce jest ponad 250 SOR-ów, ten w Szpitalu Południowym nie odbiega od innych. Szpital Południowy jest bezpiecznym miejscem do leczenia, pacjenci mogą być spokojni”. „Szpitalne oddziały ratunkowe to najbezpieczniejsze oddziały w szpitalu” – powiedział prof. Ładny.
Przypomnijmy, iż Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu i konsultantowi krajowemu w dziedzinie medycyny ratunkowej przeprowadzenie kontroli na oddziałach SOR warszawskiego Szpitala Południowego i Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego. Kontrola dotyczy m.in. procedur wobec pacjentów, którzy zmarli w trakcie pobytu na SOR. W sprawie Szpitala Południowego prokuratura wszczęła dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie – nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego; chodzi m.in. o naruszenia zasad triażu przy klasyfikacji pacjentów na SOR. Toczy się postępowanie Naczelnej Izby Lekarskiej. Kontrolę zapowiedział także UODO.
Na konferencji prasowej dziennikarze dopytywali, czy któraś z tych instytucji ma już konkretne rozwiązanie? „Na stole już mamy szereg rozwiązań. Ustawa pozwalająca na zbieranie danych po PESEL pozwoli zbudować obrazek faktycznych zarobków w systemie ochrony zdrowia. Od lipca podmioty będą raportowały zawierane umowy do rejestru umów. Będziemy chcieli, aby wszystkie podmioty lecznicze, które pracują na kontrakcie z NFZ przedstawiały wyniki konkursu, w tym informacje o tym, czy zarząd szpitala zdecydował się na najlepszą ofertę, o ile chodzi o jakość, ale też o wysokość stawki” – wyliczała minister zdrowia.
Warto jednak zaznaczyć, iż już dzisiaj słychać głosy o tym, iż obowiązek rejestrowania umów nie obejmie wielu podmiotów, a ustawa w sprawie zarobków jest w trakcie procedowania w Sejmie i budzi wiele zastrzeżeń wśród lekarzy.
„Naszym obowiązkiem jest wyciągnąć wnioski i przygotować pakiet legislacyjny – bardziej przejrzysty i przyjazny pacjentom. Mamy już szereg rozwiązań dotyczących m. in. wynagrodzeń. Chcemy wiedzieć nie tylko, ile personel medyczny zarabia, ale także ile rzeczywiście pracuje, dlatego wprowadzamy powiązanie danych o czasie pracy i wynagrodzeniach z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu” – uzupełniła minister Sobierańska-Grenda.
Monitorowanie czasu pracy – to nowość, jaka się pojawiła. Z dzisiejszej konferencji wynika, iż rejestr ten będzie prowadzić AOTMiT. „ Zamierzamy poszerzyć zakres monitorowania o zakres liczby przepracowanych godzin” – mówił Daniel Rutkowski.
„O likwidacji kominów płacowych mówimy od dawna, chcemy wprowadzić cap na stawkę godzinową. Potrzebna nam jest dyskusja do jakiego modelu dążymy. Mam świadomość, ile waży pieniądze w ochronie zdrowia. Muszę mieć pełne przekonanie, iż pieniądze pójdą na leczenie pacjentów” – podkreślała min. Sobierańska-Grenda. I dodała – „Szereg zmian przed nami. Trzeba wyciągać wnioski z tego co się zadziewa, ale liczę na współpracę z właścicielami szpitali. Wszystkim zależy na tym, aby te środki były transparentne i były wydawane w sposób uczciwy”.
Pomijając wyjaśnienie afery Szpitala Południowego, warto zauważyć, iż otworzyło się właśnie „okno pogodowe” na zreformowanie systemu. Na zmiany są gotowi zarówno lekarze, pacjenci jak i politycy. Widać jednak, iż MZ nie ma pomysłu, jak ta reforma ma wyglądać i w jakim kierunku podążać.








