„Jeśli do wtorku nie otrzymam rekomendacji dotyczących ochrony zdrowia, w środę podejmę odpowiednie decyzje personalne” – zadeklarował na konferencji prasowej Donald Tusk. Od razu słychać było głosy, iż oznacza to dymisję minister zdrowia.
„Koniec z nadużywaniem systemu, zeszytów, czyli omijania kolejek, milionerów” – podkreślał szef rządu. Podczas konferencji prasowej Tusk zaznaczył, iż oczekuje od Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia rozwiązań, które „uporają się z najbardziej oburzającymi praktykami”. Wskazał na trzy problemy: tzw. saloniki VIP w szpitalach, omijanie kolejek do świadczeń oraz bardzo wysokie zarobki niektórych medyków.
To oczywiście wynik afery Szpitala Południowego. Przypomnijmy, iż mZdrowie w ubiegłym tygodniu pytało kto straci pracę z powodu tego co się działo w placówce. Wtedy minister Jolanta Sobierańska-Grenda ze zdziwieniem pytała „Dlaczego ktoś miałby stracić pracę?”.
Porównaj: https://www.mzdrowie.pl/fakty/afera-szpitala-poludniowego-nikt-nie-jest-winien/
Konsekwencje jednak będą. Dzisiaj pracę straciły wiceprezydentki Warszawy: Renata Kaznowska która odpowiadała m.in. za zdrowie oraz Aldona Machnowska-Góra, która zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego. Wcześniej warszawski prezydent Rafał Trzaskowski odwołał radę nadzorczą szpitala i zdymisjonował dyrekcję placówki. Od początku jednak oczywiste było, iż na tym się nie skończy. Politycy domagali się także dymisji prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski w wywiadzie telewizyjnym mówił wprost, iż Filip Nowak powinien stracić pracę, bo źle nadzorował placówki.
Dzisiaj premier Tusk co prawda podkreślał na dzisiejszej konferencji, iż minister zdrowia „ciężko pracuje nad projektem, takim mądrym, ostrożnym projektem, który by zracjonalizował kwestie szpitalnictwa w Polsce” w obliczu licznych „zwyrodnień systemowych”. Jednocześnie dodawał, iż „jej kompetencje są niepodważalne; natomiast czy starczy jej siły, determinacji, takiej przebojowości, najbliższe dni pokażą”.
Z naszych informacji wynika, iż minister Jolanta Sobierańska-Grenda czeka na decyzję premiera. Zanosi się więc na to, iż zmiany nastąpią zarówno w NFZ, jak i w kierownictwie resortu zdrowia. O ile stanowisko prezesa Funduszu nie budzi emocji to nowy minister zdrowia jest zagadką. Pojawiają się już pierwsze głosy ekspertów komentujących wystąpienie premiera – “Kryzys musi spowodować refleksję”, “Premier powinien postawić na profesora medycyny, by odbudować pozycję i rolę ministra zdrowia”. Marek Balicki w komentarzu dla PAP powiedział – „Głębokie zmiany personalne na stanowiskach ministra zdrowia i prezesa NFZ są po prostu konieczne. Trudno oczekiwać od ludzi, którzy przez tyle czasu nie przygotowali żadnej reformy strukturalnej, iż nagle uzdrowią system. Do tego potrzeba nowej ekipy. Mam jednak wrażenie, iż realne roszady kadrowe premiera zakończyły się na dzisiejszym odwołaniu dwóch wiceprezydentek Warszawy. Późniejsze „pogrożenie palcem” ministerstwu to raczej spektakl pod publiczkę”.
W czasie konferencji premier podkreślił, iż chce, aby resort zdrowia był wyłączony z politycznej „bijatyki”, stąd obsadzenie na stanowisku ministra osoby spoza świata polityki – “Autentyczna apolityczność i niepartyjność pani Sobierańskiej-Grendy miała być, i moim zdaniem może być dalej, atutem ministra zdrowia”. I zauważył, iż były głosy, iż obsadzenie na stanowisku ministra osoby bez zaplecza politycznego jest eksperymentem, bo „z tym się może wiązać słabość ministra”.
















