4,7 mln usuniętych kont to nie 4,7 mln uratowanych dzieci. Australijski sukces w walce z social mediami może być statystyczną iluzją

imagazine.pl 3 godzin temu

Liczba robi wrażenie: prawie 5 milionów kont wyparowało z sieci w miesiąc. Rząd Australii ogłasza triumf nowej ustawy, a światowe media cytują te dane jako dowód skuteczności zakazów. Sukces? Raczej polityczna wydmuszka (dopóki nie zobaczymy prawdziwego wpływu).

Niestety. Australijska ustawa mierzy to, co łatwe do zmierzenia — konta — ale omija to, co naprawdę niszczy zdrowie psychiczne młodzieży: algorytmy zaprojektowane do maksymalizacji uwagi, niezależnie od wieku użytkownika (co potwierdzają m.in. wewnętrzne dokumenty Meta ujawnione przez Frances Haugen).

Już prosta analiza demograficzna pokazuje, iż podane statystyki nie spinają się z rzeczywistością. Co więcej – nie wszyscy giganci złożyli broń. Podczas gdy Meta kasuje konta, Reddit idzie z australijskim rządem do sądu.

Statystyczny nokaut czy manipulacja?

Przypomnijmy fakty: 10 grudnia 2025 roku Australia wprowadziła zakaz dostępu do mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia. Za brak weryfikacji wieku platformom grożą drakońskie kary.

Australia mówi „dość” cyfrowym gigantom. Od przyszłego tygodnia dzieci znikają z social mediów

Agencja Reuters podała, iż w pierwszym miesiącu usunięto 4,7 miliona kont. Premier Anthony Albanese mówi o „powodzie do dumy”. My patrzymy w rocznik statystyczny. W Australii żyje około 2–2,5 miliona dzieci w wieku 10–16 lat. Oznacza to, iż statystycznie usunięto dwa konta na każde dziecko.

Nawet australijska Komisarz ds. e-bezpieczeństwa, Julie Inman Grant, tonuje nastroje. Wprost przyznaje, iż prawo nie jest szczelne, porównując je do kodeksu drogowego:

„Nie oczekujemy, iż przepisy wyeliminują każde naruszenie. Gdyby tak było, limity prędkości byłyby porażką, bo ludzie wciąż jeżdżą za szybko”.

Chyba nie muszę wyjaśniać, iż liczba kont to nie to samo co liczba dzieci. Australijskie dziecko przed 10 grudnia mogło mieć: Meta + Insta + TikTok + Snap + YouTube + X i wiele więcej. Ile to kont na jedną osobę? Ale spójrzmy szerzej.

Reddit mówi: „Nie”

Ciekawym wątkiem, który umyka w głównej narracji, jest postawa Reddita. Podczas gdy Meta, TikTok i Google potulnie usuwają konta, Reddit złożył pozew przeciwko rządowi Australii, domagając się uchylenia zakazu. To sygnał, iż batalia o wolność internetu (i zyski z reklam) jeszcze się nie skończyła, a sprawa może utknąć w sądach na lata.

Efekt cyfrowej prohibicji: zejście do podziemia

Największą wadą narracji o „wielkim sukcesie” jest brak danych o tym, gdzie ci użytkownicy są dzisiaj. Reuters odnotował, iż tuż przed wejściem przepisów w życie, w Australii nastąpił gwałtowny wzrost pobrań mniejszych, niszowych aplikacji społecznościowych. Choć urzędnicy twierdzą, iż nie przełożyło się to na „trwałe użytkowanie”, trend jest jasny. Dzieciaki uciekają do nisz, szukają platform, które nie są na radarze rządu (Discord, niszowe komunikatory, choćby te w ramach platform nie kojarzonych z social mediami, jak np. Roblox, Fortnite Creative, Minecraft).

Jeszcze tylko wyjaśnię, wielu dorosłych wyobraża sobie, iż dzieciaki korzystają z VPN, fałszywej lokalizacji, używają sieci Tor, czy wręcz idą do darkwebu. Moim zdaniem (które potwierdzają opinie psychologów dziecięcych) dzieci pójdą tam gdzie jest niska bariera wejścia, gdzie moderacja jest iluzoryczna.

Oczywiście cyfrowa „przeprowadzka” do kraju bez zakazów (VPN) to dla dzisiejszego 14-latka kwestia minuty. Ale jest też prostszy sposób: Konta „na rodzica”. Rodzice (czy starsze, nie wpadające w limit wiekowy rodzeństwo), dla świętego spokoju, sami zakładają konta dzieciom na swoje dane.

A świat patrzy (i kopiuje)

Niewątpliwym sukcesem Australii jest efekt domina. Francja, Malezja i Indonezja już zapowiedziały prace nad podobnymi przepisami, wzorując się na modelu z Antypodów.

Jednak odtrąbienie zwycięstwa po miesiącu jest przedwczesne. 4,7 miliona skasowanych rekordów w bazie danych to sukces technokratów. To paradoksalnie również sukces platform social mediowych, które sprawnie usuwając konta botów i „martwe dusze” podwyższają sobie CPM (brak martwych kont, czyt.: zarobią jeszcze więcej) i z dumą mogą głosić: „patrzcie jak sprawnie zareagowaliśmy, sam premier Australii potwierdza!”. Całość im tylko ułatwi przepychanki z tarczą regulacyjną w UE i USA.

To narracja o sukcesie wyciśnięcia pryszcza, choroba systemowa tocząca społeczną tkankę wciąż może robić swoje. Przecież platformy żyją z algorytmicznego uzależniania, którego australijskie przepisy w ogóle nie dotykają. W efekcie cały ten „sukces regulacyjny” wygląda jak… optymalizacja biznesowa platform social mediowych. Ot, klasyczny przykład regulacji, która poprawia statystyki, ale nie zmienia architektury problemu. Mam nadzieję, iż to dostrzegacie.

Facebook to cybernowotwór, który toczy nasze umysły. Czas na radykalną chemioterapię, a nie pudrowanie gangreny [felieton]

Pamiętajmy: prawdziwą miarą będzie to, czy za rok australijscy psychiatrzy odnotują spadek problemów ze zdrowiem psychicznym młodzieży. Na te dane wciąż czekamy i niestety, poczekamy, bo rzetelne badania w tej materii realizowane są lata. Wszak mierzalne efekty administracyjne (czym chwali się australijski premier) to absolutnie nie to samo, co rzeczywisty wpływ społeczny zmian.

Jeśli artykuł 4,7 mln usuniętych kont to nie 4,7 mln uratowanych dzieci. Australijski sukces w walce z social mediami może być statystyczną iluzją nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału