2467. Na wszystko przychodzi czas

na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com 1 dzień temu
Kiedy jeszcze śpiewałam w parafialnej scholi, z podziwem patrzyłam na tych jej członków, którzy mieli szansę przeczytać Czytanie albo Modlitwę Wiernych w czasie Mszy świętej. Gdzieś w głębi serca też kiedyś chciałam mieć tą możliwość. Na przeczytanie kilku wezwań z Modlitwy Wiernych czekałam kilka lat. Na Pierwsze Czytanie, i to nie jako scholanka, jeszcze dłużej. Było mi tak po prostu przykro, tym bardziej kiedy po pierwszym razie wszyscy mówili, jak to Lolek ładnie wszystko przeczytał. Bo wiecie, prawdopodobnie wszystko odebrałabym inaczej, gdyby stwierdzili coś zupełnie odwrotnego. Albo gdyby powiedzieli: "No, było ok. ale jednak czytanie jest nie dla ciebie". Byłoby mi smutno, ale bym to zrozumiała. Może nie od razu, ale z czasem na pewno tak. Tymczasem przekaz był inny, a zachowanie inne. Ze scholą dałam sobie spokój, przynajmniej na razie. Może kiedyś (się na)wrócę. A może nie. Zobaczymy.
W ostatnim jednak czasie czuję, iż pod tym względem poszłam do przody. Najpierw przeczytanie fragmentu Ewangelii o uczniach idących do Emaus podczas rekolekcji na końcu września. Coś zupełnie nierealne stało się faktem. Pamiętacie może mój wpis sprzed ponad roku o prezentach, jakie robi mi sam Pan Bóg na urodziny? To właśnie było dla mnie takim prezentem. Teraz ostatnio podczas wieczornych Mszy jako osoba posługująca przy ołtarzu też miałam możliwość przeczytania Pierwszego Czytania. A dzisiaj, moi mili Panowie i Panie, nie poprzestałam na Czytaniu, ale wzięłam też Psalm i sekwencję "Alleluja" (no co, jak szaleć to szaleć). Co prawda na razie recytowane, ale wierzę, iż kiedyś dam radę i zaśpiewać.
A czy i Wy w to wierzycie?
Trzymajcie się ciepło. A stojąc nad grobami swoich bliskich zmarłych nie zapominajcie o najważniejszym - śmierć nie jest końcem, śmierć jest początkiem nowego, pięknego życia. Bo przecież wszyscy z nas zmartwychwstaniemy.
Idź do oryginalnego materiału