Ten tydzień można określić jednym prostym słowem - "wolontariat". Zaczął mi się on jeszcze w poprzednią sobotę od wolontariatu podczas "Strefy Młodych", następnie była "Gala Człowieka Nowej Kultury", stacjonarna forma sympozjum "Lectio Magistralis Internationalis", aż w końcu wszystko skończyło się wolontariatem podczas dwunastej już edycji "Biegu Nocnych Marków" nawiązujących do obchodów Halloween. No, ja tego święta nie obchodzę, wolę Wszystkich Świętych, ale z drugiej strony uważam, iż każdy pretekst jest dobry, aby się poruszać w każdym wieku.
Początkowo miałam zupełnie inne plany na ten weekend, dlatego nie zapisywałam się ani na wolontariat, ani na sam bieg. Plany jednak uległy zmianie i zrobiła mi się wolna sobota. Było już za późno na zapisy na bieg, spróbowałam zaryzykować i zgłosiłam się na wolontariat. W zasadzie nic nie traciłam, a mogłam tylko zyskać. Ku mojej euforii tydzień temu przyszła odpowiedź potwierdzająca mój udział w wolontariacie wraz z konkretnymi informacjami. Wiecie, iż zostałam przydzielona do biura zawodów, iż będę pracowała od tej do tej godziny, iż moim bezpośrednim przełożonym na tych kilka godzin będzie ta i ta osoba, iż do moich obowiązków będzie należało to i to. Czyli od razu wiem co do mnie należy. Zresztą, to już któraś edycja biegu, przy której pomagam, więc za dużych niespodzianek tutaj nie ma.

Dyżur na wolontariacie ludzi przydzielonych do biura zawodów rozpoczynał się o godzinie 11:30. No, ale musieliśmy poznać zakres naszych obowiązków i w ogóle. Niby przez tyle lat regulamin kilka się zmienił, jednak zawsze warto przypomnieć sobie to i owo. A nowi wolontariusze i tak musieli dowiedzieć się, co mają robić. Zresztą takie szkolenie trwa dosłownie chwileczkę.
Znacznie dłużej, bo od 12:00 do 18:00 trwa wydawanie numerków startowych dzieciom startującym w swoich krótkich biegach (do 800 metrów), biegaczom na 5 km, na 10 km oraz startującym w kategorii NW. Najgorzej było przed samymi startami, kiedy następywała kulumacja zawodników chcących tu i teraz, w tym momencie dostać swój numerek z chipem oraz reklamóweczkę z upominkami. Ale to tak nie działa. Trzeba znaleźć osobnika na liście, zweryfikować jego tożsamość, poprosić o podpis... Większość z nich zna swój numer startowy, ale są też tacy, którzy nie mają zielonego pojęcia co to za liczba. Szukają się na listach. A czas leci. Tymczasem bieg na 10 kilometrów startował o 16:00, na 5 kilometrów - o 18:00, z kolei nording walking pięć minut później. Chyba tylko dwie osoby się spóźniły (a do tego była jeszcze masa nieodebranych pakietów, ale to już jest standard) na swój bieg i dołączyły, za wiedzą i zgodą organizatorów, do reszty już po starcie. A więc nie było źle.
Taką tradycją biegów MK Teamu są nagrody za najbardziej kreatywne przebranie. Na trasie nie zabrakło więc dyń, duchów, czarownic, a nawet... zakonnic. Niestety nie zostałam do końca i nie wiem, kto wygrał nagrody, ale musiało być ciekawie. Na szczęście nikt już nie biegł z "siekierą lub nożem wbitymi w czaszkę". Bo i takie rzeczy się zdarzały. Mam tylko nadzieję, iż obyło się bez żadnych wypadków, bo jednak było już ciemno i łatwo było się wywalić. Zresztą ja w taki sposób w zeszłorocznym biegu wyrżnęłam jak długa. Zdarza się, zdarza.
Miałam szczęście, iż mogłam sobie wyjść z biura szybciej, niż się spodziewałam, czyli tuż po jego zamknięciu. Dla kogoś, kto dojeżdża komunikacją miejską to jest naprawdę duże udogodnienie. Przynajmniej w teori, bo w praaktyce trochę się to pochrzaniło. Ale wszystko opanowałam.
W grudniu jest bieg mikołajkowy. A może oprócz wolontariatu jeszcze wziąć w nim udział jako zawodnik?




![Zobaczyć drugiego człowieka. Święto odwagi i partnerstwa [15.10.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/10/15_10_2026_Swieto-Bialej-Laski_1.jpg)



![Wspaniały dzień w Kozłówce! Nasza relacja z wycieczki bez barier [12.10.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/10/12_10_2026_Mozaika-w-Kozlowce_1.jpg)