Jednym z pierwszych rozporządzeń wprowadzonych przez nowego proboszcza mojej parafii (pytanie zasadnicze Księdza z Gitarą - która parafia jest moja?) jest sprowadzenie do parafii obrazu Matki Bożej Różańcowej wzorowanej na obrazie z salezjańskiej parafii w Kamyku (to taka miejscowość nieopodal Kłobucka). Uroczystego poświęcenia obrazu dokonał we wspomnienie Matki Bożej Różńcowej tuż przed rozpocząciem nabożeństwa różańcowego. Aż się przemogłam i poszłam, aby uczestniczyć w tym wydarzeniu.
I wróciłam z mieszanymi uczuciami. Bo z jednej strony miło, iż wprowadzane są jakieś konkretne zmiany. Obraz zastąpił dotychczasowy wizerunek Matki Bożej Wspomożenia Wiernych wiszący w bocznym ołtarzu od co najmniej 15 lat. Jest raczej miły dla oka i przypomina o modlitwie różańcowej nie tylko w miesiącu październiku, ale przez cały rok. Zresztą sami zobaczcie.

Modlitwa do Matki Bożej Różańcowej
Bukiet różany przyniosę Ci Matko,
wraz z mą modlitwą, szczerą i prostą.
A kwiatki te, jak tajemnice,
niech w Twoje serce matczyne wrosną.
Białe jak tajemnice radosne,
niewinność swą nam odsłaniają.
Żółte niczym tajemnice światła,
działalność Jezusa przedstawiają.
Czerwone - tajemnice bolesne,
krwią ran Jezusa znaczone.
No i różowe, jak te chwalewne,
poranną zorzą poprzedzone.
W pierwszych dziękuję
za dar życia dany.
W drugich chcę prosić
o wiary pełne dzbany.
W trzecich o wytrwałość,
gdy życie zawodzi.
W czwartych o zbawienie,
dla wszystkich ludzi.
A mnie się podoba taka postawa. Bo pokazuje, komu zależy na życiu duchowym, a kto przychodzi, bo musi coś odbębnić. Proboszcz zapowiedział też, iż kontrolki będą, jak co roku, ale bez jakiś większych profitów czy nagród z jego strony. To też się nie spodobało większości. Szczerze powiedziawszy to mam mieszane uczucia co do nagradzania dzieci za ich aktywności. To znaczy miło, jak ktoś doceni ich uczestnictwo w czymś (chociaż dla mnie to takie częściowe uczestnictwo), ale to też takie małe przekupstwo - przychodź, a może dostaniesz tablet lub telefon, lub kartę do Empiku. Nikt im raczej nie mówił o nagrodzie, jaką otrzymają po śmierci oraz ile taka modlitwa może wnieść dla tych, którzy już odeszli. A to chyba jest ważniejsze od wszelkich materialnych spraw. A jak już jakoś nagrodzić najgorliwszych uczestników nabożeństw, to może jakiś wyjazd, wyjście w jakieś interesujące miejsce, czy coś w tym stylu.
W sumie zastanawiam się, czy nie podejść do proboszcza i nie podrzucić mu pomysłu otwarcia na nowo naszego Oratorium. Chętnie mu w tym pomogę, chociaż zupełnie nie wiem, w jaką dziurę w moim życiu to wcisnę. Tym bardziej, iż po wielu poszukiwaniach znalazłam w końcu sekcję sportową, w której mogłabym trenować frame (albo race) running, o którym wiele razy Wam tutaj pisałam. Chichot losu polega na tym, iż co prawda ta miejscowość w której się one odbywają nie jest tak bardzo ode mnie daleko, jednak funkcjonowanie komunikacji miejskiej w weekendy sprawia, iż jest to wyprawa na pół dnia w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ale może, o ile nie sobotnie spotkania z dzieciakami, to chociaż jakieś półkolonie zimowe i letnie? Mam papiery kierownika odpoczynku, przez kilka lat pomagałam w organizacji podobnych przedsięwzięć dawnym opiekunom Oratorium. Może nie będzie idealnie, zwłaszcza na początku, ale człowiek uczy się na błędach. A o ile nie światlica i nie półkolonie, to może chociaż jakaś dyskoteka... Co prawda jego poprzednik zrobił taką dyskotekę, iż na stypach jest radośniej, teraz może nie będzie jednak aż tak źle...
Pewnie wszystko skończy się na marzeniach i planach, ale od czegoś trzeba zacząć.




![Przyszłość tworzy się wspólnie. Relacja z Lubelskiego Forum NGO [13-14.10.2026]](https://niepelnosprawnilublin.pl/wp-content/uploads/2026/10/13_14_10_2026_Lubelskie-Forum-NGO_16.jpg)

