24-latka obudziła się po operacji bez jajników, macicy i jajowodów. "Wypatroszył ją jak rzeźnik"

wiadomosci.gazeta.pl 13 godzin temu
Prokuratura przedstawiła Dariuszowi S. zarzut umyślnego uszkodzenia ciała swojej pacjentki. Grozi mu za to 20 lat więzienia. Śledczy ustalili, iż kobieta nie będzie mogła zajść w ciążę, ponieważ ginekolog z Poznania usunął jej narządy rozrodcze. Lekarz, mimo zarzutów, wciąż przyjmuje i operuje pacjentki."Gazeta Wyborcza" opisała sprawę 24-letniej Wiktorii. Kobieta zgłosiła się w kwietniu 2024 roku do Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei w Poznaniu, ponieważ bolał ją brzuch. Badanie USG i tomograf komputerowy wykryły na prawym jajniku pacjentki zmianę, która miała cztery centymetry. Według lekarzy mógł to być guz jajnika.
REKLAMA


"GW": Ginekolog poinformował pacjentkę o wycięciu narządów po czterech dniachWiktorię operował prof. Dariusz S., który od dwóch lat kieruje oddziałem ginekologii szpitala im. Raszei. "Gazeta Wyborcza" przekazała, iż ginekolog dopiero cztery dni po operacji poinformował 24-latkę o usunięciu obu jajników, macicy i jajowodów. Według prokuratury tak rozległy zabieg nie był medycznie uzasadniony.


Zobacz wideo


Lekarz ze Strefy Gazy: Bardzo dużo dzieci bez rąk i nóg. Nie ma jak leczyć, więc amputujemy


Prokuratura: Dariusz S. wyciął narządy rozrodcze bez świadomej zgody pacjentkiJak poinformowało Radio Poznań, w czwartek 26 lutego rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak potwierdził PAP, iż według biegłych podczas operacji doszło do nieprawidłowości. Ustalono, iż ginekolog wyciął narządy rozrodcze bez świadomej zgody pacjentki i poświadczył nieprawdę w dokumentacji medycznej. Dariusz S. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.Lekarze mówią o największym skandalu w historii poznańskiej ginekologii"Gazeta Wyborcza" rozmawiała o przypadku Wiktorii z lekarzami z Poznania, którzy stwierdzili, iż Dariusz S. "wypatroszył ją jak rzeźnik". Podkreślili, iż to największy skandal w historii poznańskiej ginekologii. Sprawę skomentowała również Elżbieta Wrzesińska-Żak, dyrektorka szpitala im. Raszei w Poznaniu. - Możemy dyskutować choćby godzinę, czy prof. Dariusz S. powinien tak zrobić, czy nie powinien, a to była jego indywidualna decyzja. W końcu jest szefem oddziału, mamy do niego zaufanie - powiedziała "Gazecie Wyborczej". Mimo prokuratorskich zarzutów Dariusz S. przez cały czas operuje pacjentki poznańskiego szpitala.Więcej: Przeczytaj też artykuł "Mieli odmówić przyjęcia 12-latki w stanie zagrażającym życiu. Nowe informacje".
Idź do oryginalnego materiału