2397. Pilnujmy się wzajemnie

na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com 3 dni temu
Późnymi wieczorami, kiedy wreszcie mam chwilę czasu dla siebie, czasami puszczam sobie w tle jakiś kryminalny podcast. Ale o tym zdaje się już kiedyś wspominałam. Te podcasty, chociaż są różne, to adekwatnie w pewnym momencie znajdzie się temat, który już kiedyś usłyszałam na innym kanale. Od niedawna, takim wracającym do mnie niczym bumerang tematem, jest niewątpliwie sprawa tajemniczego zaginięcia 79-letniej Kazimiery Zaremby z Bełchatowa. Starsza pani wyjechała w 2012 roku na pielgrzymkę do Wilna, z której niestety nie wróciła. Może zaginięcie samo w sobie nie byłoby takie wstrząsające, ile okoliczności, które temu towarzyszyły. Chociaż była w dobrych stosunkach z organizatorem wyjazdu, ten choćby nie próbował jej szukać. No, może z początku próbował, ale gwałtownie się zniechęcił i pojechał z resztą pielgrzymki na dalsze zwiedzanie miasta.
Dziwne to dla mnie i niezrozumiałe. Skoro jakiejś osoby nie ma na miejscu zbiórki, to czeka się do skutku, powiadamia o zdarzeniu najbliższych, szuka jej, wzywa policję czy też inne służby, aby ją znalazły. Tym bardziej, iż tego samego dnia jeszcze była ona widziana w kilku innych miejscach. A tu nie było nic. Zaś pielgrzymka po kilku dniach wróciła do Polski. Bez pani Kazi, która wyparowała jak kamfora. Rodzina rozpoczęła poszukiwania, bezskutecznie. Zaginięcie pani Kazimiery pozostało tajemnicą.
Ta smutna historia daje jednak wiele do myślenia. Jak bardzo trzeba być małostkowym i bezdusznym człowiekiem, aby nie rozpocząć szerszych poszukiwań zaginionej? Przecież to była starsza kobieta, prawdopodobnie wystraszona tym, iż nie dość iż jest w obcym kraju, to jeszcze nie może się z nikim porozumieć z powodu bariery językowej. Dlaczego nikt w tym autokarze nie zareagował, nie sprzeciwił się odjazdowi autokaru z parkingu? Naprawdę zwiedzanie jest ważniejsze od ludzkiego życia? Dlaczego organizator pielgrzymki wraz z lokalnym przewodnikiem nie podjęli żadnych konkretnych działań? Jestem po studiach z turystyki, toteż tym bardziej tego nie rozumiem. Odpowiedzi na te pytania być może nigdy nie poznamy, bo uczestnicy wyjazdu po powrocie nabrali wody w usta w tej sprawie. Tak samo, jak nigdy się nie dowiemy, co się stało wtedy z panią Kazimierą.
Lato to czas wyjazdów, także tych zbiorowych. Bądźmy empatyczni i w międzyczasie zwiedzania odwiedzanych miejsc miejmy też pozór na innych uczestników wycieczki, zwłaszcza tych starszych i nieporadnych. To nie jest "niańczenie", to jest zapobieganie takim tragediom jak powyższa. A jeżeli już ktoś się zgubi, to szukajmy go, wezwijmy pomoc. Im szybciej to zrobimy, tym większe szanse, iż gwałtownie odnajdziemy taką osobę całą i zdrową.
Idź do oryginalnego materiału