Józef był prostym cieślą mieszkającym tak jak Maryja w Nazarecie. kilka o nim wiadomo. Nie do końca wiemy, kto był jego ojcem - jedna Ewangelia mówi o Helim, inna o Jakubie. Wiadomo jednak, iż był człowiekiem prawym, odpowiedzialnym i pełnym wiary. Z całą pewnością dlatego Bóg wybrał go na ojca swojego Syna.
Już od jakiegoś czasu podobała mu się Maryja, był już z nią po ślubie. Jakież więc musiało być jego zdziwienie, kiedy dowiedział się, iż spodziewa się dziecka, które w dodatku nie jest jego. Mógł oskarżyć ją o cudzołóstwo, co prawdopodobnie poskutkowałoby ukamieniowaniem dziewczyny. On jednak postanowił tylko od niej odejść, bez obwiniania jej o nic. Wziął na siebie brzemię bycia obiektem kpin i plotek w okolicy. Jak pisze ewangelista Mateusz, pewnej nocy ukazał mu się Anioł, tłumacząc co tak adekwatnie się stało (por. z Mt 1, 20-21). W tym momencie młody mężczyzna musiał wykazać się wiarą. Nie wziął widzenia jako zwyczajny sen, ale jako widzenie i przepowiednie tego, co ma nastąpić. Uznał Jezusa za swojego syna i tak go też traktował. prawdopodobnie pradawnym zwyczajem wziął nowonarodzone Dziecię na kolana mówiąc: "Ja będę mu ojcem, a on mi będzie synem" (2 Sm 17, 14). To on go chronił podczas ucieczki do Egiptu, uczył rzemiosła, szukał wraz z Maryją, kiedy zaginął wracając z Jerozolimy. Tak wypełniał swoją odpowiedzialność.
Jednocześnie dbał o finanse i bezpieczeństwo całej rodziny. Być może to on robił wszystkie meble, jakie były w ich skromnym mieszkaniu w Nazarecie. Wszak kilka z sobą przywieźli z dalekiego Egiptu. Jego uczucie do Maryi nie ustało, a trwało po kres jego życia. Nie była to jednak miłość fizyczna, a coś na wzór agape. Wiedział bowiem, iż jej ciało ni nie należy do niego, tak samo jak nie należy do niego sam Jezus.
Święty Józef uczy współczesnych ojców mądrej, dojrzałej miłości, która nie patrzy na wiek. Wbrew pozorom nie był on starym człowiekiem, jak przedstawiają go malarze na obrazach. Był młody, ale pełny wiary, nadziei i miłości. Wiedział, iż miłość do drugiej osoby nie zaczyna się i kończy na zbliżeniu seksualnym. To coś więcej - zrozumienie, akceptacja, odpowiedzialność, zaufanie, drobne gesty. Ten piękny, uniwersalny pakiet sprawił, iż stał się on idealnym kandydatem na opiekuna powierzonych mu osób.
"Oblubienico cieśli, pokój światu daj".








