Nie będę ukrywać, iż był taki okres w moim życiu, kiedy byłam oczarowana amerykańskim serialem "Strażnik Teksasu" opowiadającym o grupie strażników, strzegących pokoju w tytułowym mieście. Na ich czele stał nieustraszony Cordell Walker, grany przez Chucka Norrisa. Niezwykle prawego i sprawiedliwego człowieka, a poza tym - praktycznie niezniszczalnego, z powodu indiańskiej krwi, płynącej w jego żyłach. Miałam te osiem, dziewięć lat, kiedy siadało się w niedzielne wieczory przed telewizorem, a po niewielkim mieszkaniu niosły się dźwięki charakterystycznej piosenki:
Może i to nie był odpowiedni serial dla osoby w moim wieku, ale kto by się tam wtedy tym przejmował. Mnie to ciekawiło. Najbardziej chyba osobowość Cordella Walkera. Nic dziwnego, iż choćby po zakończeniu produkcji darzyłam tego aktora podświadomą sympatią, przez wiele lat chcąc być taką jak on. No oczywiście zdawałam sobie sprawę z tego, iż w sprawności mu nie dorównam, ale nic nie stawało na przeszkodzie, abym chociaż w byciu przewodniczącą najpierw klasy, a potem szkoły, była tak sprawiedliwa, jak on.
Zadziwiało mnie też to, jak dobrze się trzyma, mimo upływu lat i problemów ze zdrowiem (np. w 2017 roku przeszedł rozległy zawał serca). Całkiem niedawno, po śmierci Edwarda Linde-Lubaszenki i Bożeny Dykiel, z ciekawości zerknęłam, co słychać u Chucka Norrisa, który był w wieku tego pierwszego (no dobrze, Norris był o kilka miesięcy młodszy). Z internetowych informacji wynikało, iż całkiem nieźle sobie żyje.
Aż to informacja, która powaliła na ziemię, niczym jeden z ciosów Chucka (nota bene "Chuck" to jego ksywka nadana mu w wojsku, bo tak naprawdę nazywał się Carlos) - wiekowy aktor zmarł w wieku 86-lat w szpitalu w Kaua, gdzie przebywał na wakacjach. Myślę, iż nie będzie przesadą, kiedy napiszę, iż odeszła wręcz legenda. Bo oprócz wielu ról filmowych i serialowych Norris był też mistrzem wschodnich sztuk walki, a także ewangelizatorem kościoła baptystów.
![]() |
| Carlos "Chuck" Norris (10 marzec 1940 - 19 marzec 2026 rok) |
Myślę, iż wielu z Was wie, iż na temat aktora krążyły różne kawały. Jeden z nich brzmiał, iż "Chucka Norrisa boi się choćby śmierć". Jak widać, niekoniecznie, a to, czy po niego przyjdzie było tylko kwestią czasu...










