Staram się regularnie zaglądać na stronę diecezji. Myślę, iż nie będzie tajemnicą, ani niespodzianką, iż jest ona niewyczerpanym źródłem informacji na temat tego, co się w niej dzieje. Ale też tego, co będzie miało miejsce.
Jakiś czas temu pojawiła się informacja o organizowanym wyjściu na film o intrygującym tytule "Niedziele". Pokaz był na zamówienie, a liczba miejsc - ograniczona. Obowiązywała zasada kto pierwszy ten lepszy. Organizatorem i koordynatorem wyjścia był ksiądz, który był też głównym przewodnikiem naszej grupy zielono-czarnej podczas zeszłorocznej pieszej pielgrzymki na Jasną Górę, co nieco mnie ośmieliło, aby zapisać się elektronicznie na seans. Dodatkowo po drodze dowiedziałam się, iż jedzie też grupa i z S-rz i z Oratorium w S-cu, więc jeszcze bardziej poczułam się pewnie.
Początkowo film miał być wyświetlony w piątkowy wczesny wieczór. Musiałabym opuścić Drogę Krzyżową u mnie. Jednak zaplanowałam to tak, iż poszłabym na nią do diecezjalnej katedry, a po niej, i ewentualnie po Mszy Świętej, przeszłabym ten kawałek do kina. Ale z niewiadomych powodów seans przesunęli o dwa dni, właśnie na niedziele. Tym razem wiązało się to z opuszczeniem nabożeństwa Gorzkich Żali. Trudno, coś za coś. Najwyżej sama sobie napiszę rozważanie. Ewentualnie poszukam go w sieci. Chociaż nie, Ksiądz z Gitarą jest dużo oryginalniejszy od mojego proboszcza, który żywcem mówi kazania znalezione na internecie. Toczka w toczkę. Przynajmniej tak było przez lata. Księdzu z Gitarą chce się samemu wymyślać i wyjaśniać.
Wracając jednak do filmu "Niedziele" to opowiada on o młodej dziewczynie imieniem Ainara, która stoi u progu dorosłości. Uczęszcza do katolickiej szkoły prowadzonej przez siostry zakonne, śpiewa w szkolnym chórze, uczestniczy w życiu lokalnej parafii. Pewnego dnia Ainara oświadcza rodzinie podczas posiłku, iż chce wstąpić do zakonu. Ciotka, która wychowuje Ainarę po śmierci jej matki, popiera jej decyzję, chociaż deklaruje się jako ateistka, podobną opinię wyraża jej babcia. Natomiast ojciec nie ma zdania na ten temat. Po wielu wątpliwościach Ainara wstępuje do postulatu sióstr, gdzie poznaje ich codzienne życie. Czy uda jej się w nim dotrwać do nowicjatu, zwłaszcza kiedy na horyzoncie pojawia się przystojny chłopak?
"Niedziele" zaliczyłabym do filmów psychologicznych. Pokazują wewnętrzną walkę młodej kobiety ze swoimi wartościami, marzeniami i pragnieniami. Ainara musi wybrać co będzie dla niej najlepsze. Jest to tym ważniejsza decyzja, iż na całe życie. Dodatkowo dziewczyna jest pod presją rodziny, która ma różne co do niej oczekiwania. Wie, iż nie zadowoli wszystkich, iż przede wszystkim musi żyć w zgodzie ze sobą. Ułatwia jej to kilkumiesięczny pobyt w zakonie, podczas którego odkrywa czego tak naprawdę chce.
Film z jednej strony mi się podobał, nie zrobił jednak na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Kilka razy gubiłam wątek, kilka razy nie nadążałam za fabułą, co raczej nie było dobre, jakoś tak szczególnie nad nim nie myślałam. Nie rozumiem też tytułu filmu. A jednak jakiś tam ślad we mnie pozostawił, choćby myśl, iż trzeba zawsze zastanowić się nad tym, do czego dąży się w życiu. Inaczej daleko się nie zajdzie.









