Wirus groźniejszy niż COVID-19. „Musimy być przygotowani”

zdrowienapoziomie.pl 4 godzin temu

„Wirus stałby się wirusem pandemicznym”

O ptasiej grypie mówi się od wielu lat, jednak jej najnowsza odsłona, związana z wirusami z grupy H5, szczególnie niepokoi epidemiologów. Szerzy się ona wśród dzikiego ptactwa, drobiu, a coraz częściej również ssaków, co zwiększa ryzyko adaptacji wirusa do człowieka. Na całym świecie doprowadziła już do wybicia setek milionów sztuk drobiu, w konsekwencji czego ucierpiały łańcuchy dostaw żywności oraz podniosły się ceny jaj i mięsa.

Specjaliści jednak najbardziej obawiają się nie strat gospodarczych, ale możliwości mutacji wirusa, dzięki której mógłby efektywnie przenosić się między ludźmi.

Marie-Anne Rameix-Welti, dyrektor medyczna centrum zakażeń układu oddechowego w Instytucie Pasteura, podkreśla, iż najgroźniejszym scenariuszem byłoby przystosowanie się wirusa do ssaków, zwłaszcza ludzi.

– Obawiamy się, iż wirus może stać się zdolny do przenoszenia z człowieka na człowieka, co uczyniłoby go wirusem pandemicznym – tłumaczy ekspertka.

Dlaczego podtyp H5 budzi niepokój?

Z wirusami grypy sezonowej w podtypach H1 i H3 wielu ludzi zetknęło się już wcześniej, co daje im częściową odporność. W przypadku H5 sytuacja jest inna – układ immunologiczny większości osób nigdy nie miał kontaktu z tym podtypem, więc nie posiadamy pamięci immunologicznej umożliwiającej ochronę.

Z tego powodu potencjalna pandemia spowodowana wirusem H5 mogłaby uderzyć w społeczeństwo podobnie jak COVID-19 w początkowej fazie pandemii – populację immunologicznie „nagą” wobec nowego zagrożenia.

Warto dodać, iż w odróżnieniu od COVID-19, grypa może zaatakować również osoby spoza grup ryzyka, w tym dotąd zdrowe osoby.

– Pandemia ptasiej grypy byłaby prawdopodobnie bardzo poważna, prawdopodobnie gorsza niż ta, której doświadczyliśmy dotychczas – ostrzega Rameix-Welti.

Wysokie wskaźniki śmiertelności

Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała od 2003 do 2025 roku około 1000 przypadków zakażeń ludzkich wirusami H5, głównie w krajach takich jak Egipt, Indonezja czy Wietnam. Choć to liczba niewielka w skali dwóch dekad, niepokojący jest poziom śmiertelności, sięgający około 48%.

Większość chorych miała bliski kontakt z zarażonym drobiem lub innymi zwierzętami. W ostatnim okresie zwrócono uwagę na infekcje krów mlecznych w USA spowodowane wirusem H5N1 oraz pierwszy zarejestrowany przypadek u człowieka zakażonego H5N5 – niestety chory zmarł.

Na razie nie zaobserwowano, by którykolwiek z tych wariantów przenosił się skutecznie między ludźmi, tak jak sezonowa grypa czy SARS-CoV-2. To właśnie ta bariera decyduje oczywiście o tym, czy jesteśmy blisko nowej pandemii, czy tylko monitorujemy potencjalne zagrożenie.

Ekspert uspokaja: Można jeść drób i chodzić do lasu

Pomimo ostrzeżeń na temat możliwej pandemii, międzynarodowe instytucje ds. chorób zwierząt i zdrowia publicznego starają się łagodzić obawy społeczne. Gregorio Torres, szef Departamentu Naukowego Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt (WOAH), zaznacza, iż aktualne ryzyko pandemii jest niskie, choć trzeba być przygotowanym na szybkie reagowanie.

– Można bez obaw spacerować po lesie i spożywać drób oraz jajka, przestrzegając standardowych zasad higieny i adekwatnej obróbki termicznej – podkreśla Torres.

To ważna informacja, zważywszy na to, iż wiadomości o nowych ogniskach często wywołują nieuzasadnione obawy co do bezpieczeństwa żywności.

Świat jest dziś lepiej przygotowany niż na początku pandemii COVID-19

Scenariusz pandemii wywołanej wirusem H5 brzmi groźnie, ale jak wskazuje Marie-Anne Rameix-Welti, obecna sytuacja różni się od tej sprzed kilku lat. Doświadczenia związane z COVID-19 przyspieszyły rozwój szczepionek, procedur rejestracyjnych oraz monitoringu wirusów odzwierzęcych.

– W przeciwieństwie do COVID-19, dysponujemy już środkami zapobiegawczymi – mamy kandydatów na szczepionki i wiemy, jak gwałtownie możemy je produkować – dodaje ekspertka.

Co więcej, wiele państw zgromadziło strategiczne zapasy leków przeciwwirusowych działających na wirusy grypy, co może być najważniejsze w pierwszej fazie ewentualnej pandemii.

– Posiadamy zapasy specyficznych leków przeciwwirusowych, które powinny być skuteczne wobec wirusa ptasiej grypy – zaznacza Rameix-Welti.

Na ten moment ptasia grypa pozostaje przede wszystkim wyzwaniem dla zdrowia zwierząt oraz sektora rolno-spożywczego. Każdy nowy przypadek infekcji u ssaków, w tym u ludzi czy krów, to sygnał dla naukowców, iż wirus stale szuka sposobu na lepsze przystosowanie się do nowych gospodarzy.

Z tego powodu eksperci wskazują dwa główne priorytety: intensyfikację monitoringu chorób odzwierzęcych i zarazem utrzymanie spokoju w społeczeństwie. Choć ryzyko pandemii musi być uwzględniane, dziś jest to raczej plan awaryjny niż realna prognoza.

Idź do oryginalnego materiału